Usłyszeć, by Zrozumieć – pracownia komunikacji empatycznej

Wybieram żyć!

Cześć Bartek!

Możliwe, że mnie kojarzysz, bo drepczę Ci po piętach już od ponad 2 lat. Trafiam do Ciebie na blog Liczy Się Wynik w słabszym okresie mojego życia. Szukam tam nowych rozwiązań, inspiracji i mocy. I choć równolegle wciąż przychodzą do mnie kolejne, nowe tąpnięcia, trudności i czasem brak mi sił. To na przekór wszystkiemu, niemal każdego dnia, czerpię z Twoich materiałów. Słucham, czytam, oglądam. Wdrażam co mogę.

Ostatecznie podnoszę się już jako absolwentka nowej formuły Twojego kursu Liczy Się Czas.

Ale tego o mnie nie wiesz:

Jestem:

  • Ciekawskim dzieckiem Natury – dzieciństwo spędzam wśród łąk i lasów. Przedrzeźniam się z echem i łażę po drzewach jak kot.
  • Upartą nastolatką, która wbrew wszelkim zaleceniom i lamentom nauczycieli kończy zamiast Liceum Ogólnokształcącego, to Technikum Odzieżowe. Uwielbiam szyć!
  • Skrupulatną studentką pedagogiki specjalnej na UAM w Poznaniu, która by móc wyjechać do Francji, w czasie gdy internet w świecie raczkował, realizuje 2 lata w jednym i z magisterką wyrabia się w terminie.
  • Hipoterapeutką z zakończonym pewnym rozdziałem pracy w tym temacie, ale głową pełną kolejnych planów.
  • Pedagożką ze swoją wizją pomagania dzieciom, której bywało z tym pod wiatr.
  • Terapeutką wspierającą wrażliwość, w pierwszej kolejności swoją.

No dobra. Wróćmy do mojego pokryzysowego odrodzenia. Wtedy cały czas prowadzę zajęcia dla dzieci w gabinecie albo w ich domach rodzinnych. I w lutym 2019r. zakładam blog uslyszecbyzrozumiec.pl.

Pracuję nad nim jak mrówka. Chyba po to, by jak najszybciej odrobić swój strategiczny błąd, gdy to swoją wcześniejszą stronę www.i-hipoterapia.pl jednym kliknięciem, nieodwracalnie wysłałam w kosmos.

W każdym razie, im dalej w las, tym w coraz to nowe zadania angażuję się jak królik w jedzenie sałaty. Wszystko robię tam własnymi rękoma, a znam się na tajnikach IT jak na przepowiadaniu przyszłości. Cieszę się każdym, kolejnym technicznym odkryciem i artykułem.

Przy nieocenionej pomocy Mariusza Kobaka, pełna niedowierzania i szczęśliwości dziecka obsypanego czekoladkami, we wrześniu osadzam pierwszy formularz do zapisów na Newsletter.

Już niedługo potem, ku ogromnej radości, witam członkinie mojej społeczności. Są to kobiety wyjątkowe i wrażliwe, dla których oczywiste jest, że kontakt budują słowa mniej niż intencje. Prezent jaki im oferuję to PDF: “Komunikacja serca mamy, dziecka rozwijającego się w spektrum autyzmu – podstawy teoretyczne.”

Bo jestem absolutną fanką przekonania, że dzięki usłyszeniu najpierw siebie, dzięki jasności o co nam chodzi, stajemy się prawdziwi i autentyczni dla relacji z drugim człowiekiem. I to jest coś co łączy małych i dużych. 

W PDF-ie przeprowadzam przez 4 kroki porozumiewania się Marshalla B. Rosenberga, który za podstawę dobrego kontaktu uznaje:

  • szczere wyrażanie siebie i
  • głęboko współczujące wysłuchanie drugiego.

Jego zasady poznałam jako uczestniczka, a następnie asystentka na specjalistycznych warsztatach. Choć już ich codzienna realizacja wychodzi mi zwyczajnie różnie. Raz lepiej a czasem wcale. Ale akceptuję to! Bo wierzę, że kształtowanie świadomości siebie to proces, w którym tak samo Ty, jak i Ja, mamy prawo być nieidealni. Wystarczy, że każdego dnia próbuję jeszcze raz.

Jestem też terapeutą, dlatego uzupełnieniem do powyższego PDF-a jest moja oferta:

  • konsultacje stacjonarne – zobacz TUTAJ.
  • warsztat stacjonarny – Komunikacja Serca Mamy – zobacz TUTAJ
  • warsztat stacjonarny – Złość już przyjazna – zobacz TUTAJ
  • i NOWOŚĆ! warsztat dla kobiet wrażliwych – zobacz TUTAJ



Od kliku lat na platformie Facebook mniej lub bardziej aktywnie, prowadzę swój Fanpage. Na dzisiaj pod nazwą: “Usłyszeć, by Zrozumieć – pracownia komunikacji empatycznej”. Wciąż jednak nie jest to moje zaprzyjaźnione medium. No zobacz sam, TUTAJ.

A teraz perełka!
Na początku roku 2020 mam wreszcie swoją pierwszą, kompletną strategię rozwoju na najbliższe 12 miesięcy. Nie pozostaje nic innego, jak tylko ją realizować. Krok po kroku. Tym bardziej, że energii wciąż mi przybywa. Pracuję na maksa i wszystko układa się pięknie.

Niestety, z końcem stycznia przychodzi bardzo poważny krach zdrowotny. Ciało nie wytrzymuje naporu kortyzolu z dwóch nagłych, silnie stresujących sytuacji. To jest dla mnie bardzo trudne. Bo do jasnej ciasnej! Właśnie zaufałam sobie, że jestem wystarczająco uważna.

Ale widocznie poprzednie lata osłabiły mnie bardziej niż sądziłam. Cieszę się, bo wciąż żyję! A koleżanka skutecznie ubawia przypominając, że mrówki też czasem śpią. Googluję by to sprawdzić. I powoli z melisą przed nosem, tip-topami zabieram się do kolejnego, swojego początku. Mam wrażenie, że złapałam wróbla w garść. Ale Nie!

W marcu przychodzi pandemia koronawirusa. Boi się i cierpi cały świat. Tak jak wielu ludzi, ja też tracę swoje możliwości pracy stacjonarnej.

Niemoc muska mnie leciuńko, bo ile można? Po czym, swobodnie puszczam ją wolno. Moja kreatywność podśpiewuje rykiem lwa i nie pozwala zalec pod kocem. Nabieram powietrza w płuca i w kilka dni oswajam platformę do prowadzenia video-konferencji. Jestem z siebie bardziej niż zadowolona, bo chociaż niektóre moje działania mogę płynnie kontynuować z domu. Niestety główny zleceniodawca nie jest tym zainteresowany.

Rozgoryczenie i bezsilność wpada do mnie z wizytą. Krótką. Bo już robię kolejny krok. Przecież i tak chciałam z częścią usług wejść w świat online. Co prawda dopiero za kilka dobrych miesięcy. Ale w tych warunkach nie mam innego wyboru. Działać Trzeba TERAZ!

W trybie pilnym uruchamiam konsultacje on-line. Jeśli masz ochotę poznać szczegóły, to

kliknij TUTAJ!

Ale wiesz co? Powiem Ci, że w tym wszystkim cała ta zaraza, która nas teraz otacza niepokoi mnie bardzo jeszcze taką żywą stop-klatką:

Kilka dni temu, wychodzę z domu na zakupy i wyrzucić śmieci EKO. W tych nowych okolicznościach to całkiem fajne, że muszę z tym iść dalej niż za swój blok. Oczywiście mam maseczkę i rękawiczki ochronne.
Słońce bije wiosennym ciepłem, ptaki śpiewają a dookoła tak bardzo pusto. Jest dziwnie i nieprzyjemnie.

Coś tu kompletnie do siebie nie pasuje.

Myśli kłębią mi się, optymizm smutnieje. Skoro my dorośli, pomimo kontaktów telefonicznych i onlinowych, mamy szansę wyjść z przymusowego odosobnienia nieźle “wydziczeni”, to co dopiero dzieci?!

Tak wiele z nich nie ma teraz kontaktu z rówieśnikami. Szczególnie takiego swobodnego, poza nauką zdalną, różnie realizowaną.

A to kapitał na całe życie!


Podczas antywirusowej izolacji dzieci NIE MAJĄ rówieśniczych RELACJI! Nie mam na to zgody! Jako pedagog całą sobą czuję się wezwana, by coś z tym zrobić. Zanim dla większości będzie za późno. Umacniam się w sensowności swojej raczkującej propozycji spotkań online dla mam z dziećmi. Tak! Nawet jeśli nigdy wcześniej tego nie robiłam.

Dzieci muszą mieć kontakt ze sobą. To konieczne, by zachowały swoją spontaniczność, kreatywność, sprawczość. No i radość! Potrzebują wymiany i zaangażowania po swojemu. Muszą bawić się razem. Śmiać i wygłupiać, też w sposób dla nas dorosłych, czasem mało zrozumiały.

W aktualnych okolicznościach nie mamy szans tego zapewnić tak jak byśmy chcieli. Ale to nie jest tak, że nic nie da się zrobić! Dlatego z wypiekami na twarzy, dopracowuję swoją propozycję spotkań dla mam z dziećmi w wieku 3-5 lat: “Być bliżej dziecka, bliżej siebie – BYĆ!” Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, to

koniecznie kliknij TUTAJ!

Dzięki!

W głowie mam jeszcze pomysł zajęć dla dzieci starszych, w 3 lub 5-cio osobowym zespole. I z troską wciąż myślę o nastolatkach, doglądających teraz o wiele bardziej swojego młodszego rodzeństwa. Dla nich może wsparcie on-line w czasie rzeczywistym? Po to, żeby podrzucić pomysł na zabawę albo po prostu razem pobyć. Bo rodzice pracują. Często wspierając w poturbowanych teraz przedsiębiorstwach, rodziców innych dzieci. Po to, by razem jakoś utrzymać nie tylko siebie ale całą gospodarkę.

To są tematy do sprawdzenia. I to jest moje zadanie na najbliższe tygodnie!

Udział w kursie Liczy Się Kampania może mi w tym zdecydowanie pomóc! Bartek, znam Twoje materiały i wiem, że poprowadzisz mnie za rękę tak, bym swoje cele zrealizowała po swojemu. Potrzebuję wsparcia procesowego i mentoringu, by w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek, harmonię i sensowne zrównoważenie. Nie stać mnie teraz na błąd. A z Twoją pomocą mam szansę zrobić i więcej i szybciej. Mam szansę odpowiedzieć na apel dzieci. Chyba, że się mylę co do swoich przeczuć. Może przesadzam? To też chcę to wiedzieć. Chcę wiedzieć, że zrobiłam co w mojej mocy.

Czy się boję?

Jak Cholera!

Działania w internecie na większą skalę są dla mnie oceanem, przed którym stoi Calineczka w skorupce orzecha. Ale gdy na horyzoncie widzę Twój tankowiec to nabieram powietrza i mówię sobie: “ZROBIĘ TO!” Nawet jeśli nie od razu, to zrobię.

Gdy usłyszałam o konkursie, to w ciągu kilkudziesięciu minut,
po raz pierwszy w życiu, poprosiłam innych,
by mi napisali jak im w działaniach ze mną bywa.
Odzew wypełnił mnie radością i głębokim wzruszeniem.
No ZOBACZ:

“Kilka lat temu pracowałam z Agnieszką współtworząc ciekawy projekt dla dzieci. To osoba, która wkłada w pracę całe serce, a przy tym jest świetnym organizatorem. Ma niesamowity kontakt z dzieckiem, bo potrafi wsłuchać się w jego potrzeby, dać mu przestrzeń i czas, a gdy trzeba zarazić energią do działania. Jej pomysłowość w tej kwestii nie zna granic. Daje wsparcie nie tylko dziecku, ale całej rodzinie, robiąc to z wyczuciem i empatią. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będzie nam dane współpracować.
Marta Łagodzińska, muzykoterapeutka.

„Agnieszka Kaźmierczak jest osobą niezwykle kompetentną w pracy z dziećmi i ich rodzinami. Empatyczna i uważna. Cechuje ją autentyczność, otwartość i zaangażowanie. W sposób naturalny bywa żywiołowa i radosna. Dobry towarzysz na drodze pokonywania trudności.”
Joanna Lisiak, psycholog.

Nie znam drugiego takiego terapeuty i takiego człowieka, w którym dostrzegałem zawsze tyle pasji, tyle profesjonalizmu i miłości w tym co robi. To co w swojej pracy i służbie drugiemu człowiekowi wykonuje Agnieszka i jak to robi jednoznacznie mówi o tym, że cała tym żyje, że jest w tym zatopiona i nie z przymusu ale z pasji. Jest człowiekiem przez duże C w każdym calu i w każdym momencie swoich aktywności terapeutycznych, społecznych. Idzie swoją drogą, w sposób świadomy. Od samego początku. I zaszczepia w ludziach swój optymizm dzięki czemu bycie jej podopiecznym sprawia radość i daje efekty. Do tego stopnia, że zdarzają się tacy jej byli podopieczni, którzy sami stają się terapeutami. W jakimś stopniu dzięki zetknięciu z Nią w jakimś momencie swojej terapii. Pracę z Agnieszką polecam każdej osobie bez względu na wiek, rodzaj i stopień nasilenia niepełnosprawności. Jest terapeutą o ogromnej wiedzy i doświadczeniu, który w terapii w sposób elastyczny potrafi dostosować działania do potrzeb osób zarówno z uszkodzeniami narządu ruchu jak i osób z deficytami poznawczymi, intelektualnymi.
Sławomir Smuła. Lata temu podopieczny, obecnie fizjoterapeuta.
www. delphinus – zdrowie.pl

O Agnieszce.
Znam Agnieszkę już bardzo długo, zawsze uśmiechnięta, tryskająca radością, lubiana i podziwiana przez otoczenie. W pracy całkowicie pochłonięta wykonywanym zadaniem, dziewczyna z pasją. Miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach z komunikacji interpersonalnej prowadzonych przez Agnieszkę. Prowadziła warsztaty “Język serca kompetencją pedagoga specjalnego” profesjonalnie, oryginalnie, empatycznie. Byliśmy (uczestnicy) zachwyceni treścią warsztatu oraz sposobem prowadzenia zajęć. 
Przez kilka lat współpracowałyśmy prowadząc terapię z dziećmi niepełnosprawnymi, bardzo miło wspominam tamten czas, Agnieszka jest doskonałym terapeutą, ma wspaniały kontakt z dziećmi, odnosi duże sukcesy w terapii dzieci autystycznych, pomaga również rodzicom tych dzieci proponując psychoterapię.
Obecnie nasze drogi zawodowe rozeszły się ale pozostajemy w kontakcie i nadal wymieniamy się doświadczeniem zawodowym.

Lidka – neurologopeda

Pracowałam z Agnieszką 1,5 roku (tak mniej więcej :)). Zaczynałam wtedy pracować jako pomoc nauczyciela w przedszkolu dla dzieci niepełnosprawnych. Byłam świeża i mało doświadczona. I to właśnie tam się z nią spotkałam. To bardzo miła i ciepła osoba, a w szczególności bardzo dobrze znająca się na swoim fachu. Zawsze mogłam na nią liczyć. Nie przeszkadzało jej, że czasami w ciągu dnia zapytałam o jedną i tą samą rzecz ze 100 razy. Zawsze podchodziła do tematu z uśmiechem i spokojem. Osoba z wielką pasją i miłością do swojej pracy. Wprowadziła mnie we wszystkie ważne sytuacje. Podawała przykłady z życia. Pocieszała kiedy coś mi nie szło albo po prostu była. Ma dar do pracy z dziećmi. Kocha to co robi i to widać. Bardzo się cieszę, że mogłam z nią pracować. Do dziś mam kartki, które mi zostawiała. Było to dla mnie ogromną radością i przyjemnością. Każdego dnia wiedziałam że szykuje się nowe zadanie i wyzwanie. Pamiętam jak dziś, jak poprosiła mnie o sprawdzenie pewnych umiejętności u dziecka. Przygotowałam się perfekcyjnie. Nauczyłam się od niej wiele. I chodź nie pracujemy już razem to do dziś radzę Jej się, co zrobić w pewnych sytuacjach. Zawsze znajdowała i znajduje wyjście z sytuacji. Szczera, miła, uśmiechnięta baaa ten uśmiech mam w oczach i pozostanie na długie długie lata. Bo tak miłej i uśmiechniętej osoby jaką jesteś Agnieszka nie pamiętam. 
Katarzyna Figas

Miałam przyjemność współpracować z Agnieszką kilka lat temu, jako wychowawca klasy pierwszej. Do dziś są to wspomnienia miłe i pełne pozytywnych emocji. Agnieszka to osoba empatyczna, serdeczna i pozbawiona uprzedzeń – niezależnie od tego, czy pracuje  z dzieckiem czy osobą dorosłą. Dla mnie stanowiła nieocenione wsparcie superwizyjne w pracy pedagogicznej oraz terapeutycznej. To wspaniałe, że są w naszym kraju osoby, które znajdują się w odpowiednim miejscu – jak TY – Aga! Ślę miliony serdecznych uścisków.
Anna Czapla, pedagog, terapeuta, właścicielka gabinetu terapii Dobry Start

JEJA !!! Ale to MIŁE!!!

To jak? Zabierasz mnie w tę podróż?

Dlaczego i po co Ja? Bo choć zawodowo, od ponad 20 lat pracuję w obszarach pomocowych, co częściowo opisałam TUTAJ, to na onlajnie sama nie zrobię tego, czego nie zrobicie Wy, gdy na pokładzie nie będzie mnie. Jednym słowem, teraz:

–>> Podarujmy dzieciom uśmiech i relacje! <<–

Serdecznie pozdrawiam!

I bez względu na decyzję jaką podejmiesz, jestem zaszczycona stając w szranki z ambitnymi wybrańcami Twojej społeczności. Wszystkim NAM życzę ogromu mocy, by ten krach emocjonalno-społeczno-gospodarczy solidarnie przejść tak łagodnie jak tylko się da. Przesyłam ogrom wdzięczności za to co dla nas, samozatrudnionych robisz!

P.S.
Jak już to wszystko uspokoi się i dzieci wrócą do szkół, na podwórko, albo jak to się mówi tam u Ciebie, na południu Polski, na pole. To dalej chcę pomagać kobietom wrażliwym lepiej się rozumieć i prawdziwiej żyć, nawet jeśli w działaniu kręcą się w kółko. Bo moim hasłem przewodnim jest “U/Słyszeć siebie”.