Usłyszeć, by Zrozumieć

Uczucia prawdziwe, a rzekome

Jak się masz?


To pytanie, które słyszę wielokrotnie każdego ranka podczas moich młodzieńczych pobytów we Francji. W oryginale brzmi to, „Ca-va?”. I możemy się zastanawiać, czy to taka kultura, czy ktoś rzeczywiście oczekuje, że zanim odpowiem, to nawiążę głęboki kontakt ze swoimi uczuciami i szczegółowo je ponazywam?

Będąc za granicą, prawdopodobnie odczuwam wszystko ze wzmożoną siłą tak, jakby to działo się przez szkło powiększające, bo reakcje same w sobie na pytanie, „Jak się masz? Jak się czujesz? Co u Ciebie?” są u mnie takie same jak powszechnie znane i używane przez innych w każdej codzienności.

To, co bywa w tym trudnego, to świadome odpowiadanie na pytanie o samopoczucie przez opisanie uczuć rzeczywistych, zamiast przez podawanie myśli na ich temat, tak zwanych uczuć rzekomych. I dam Ci na to przykład…

 „Czuję, że mnie rozumiesz.”

Gdy słyszę takie zdanie, to nie dowiaduję się nic o rzeczywistych uczuciach mojego rozmówcy. Nie wiem, jak on się czuje. To, co wiem, to to, że myśli on, że go rozumiem. Że ma takie wyobrażenie i chętnie dopytam, Czy kiedy mówisz, „Czuję, że mnie rozumiesz.” to znaczy, że jesteś pełen radości, ulgi, rozpromienienia, a może wypełnia Cię spokój i wyciszenie?

Takie dookreślenie daje mi rzeczywistą orientację w tym, jak się mój rozmówca czuje i jaki jest poziom jego dobrostanu. Mogłabym jeszcze dopytać, „Czy czujesz się właśnie tak, bo usłyszałam Cię tak, jak tego chciałeś?”

Jestem pewna, że po takim dookreśleniu uczuć i potrzeb, które są zaspokojone, nasza rozmowa potoczy się inaczej, niż gdybyśmy tego nie zrobili. Drugi przykład mam taki…

„Czuję, że przesadziłam!”

Gdy słyszę takie zdanie, to nic a nic nie wiem o uczuciach. Słyszę, że moja rozmówczyni dzieli się ze mną myśleniem o tym, że w jakiejś sprawie zrobiła coś, co w tej chwili postrzega, jako zrobienie czegoś, czego wolałaby nie zrobić.

Mogę dopytać: „Czy kiedy mi to mówisz, to czujesz się smutna, strapiona, skrępowana, a może zbolała albo poirytowana? Czujesz się tak, bo ważne dla Ciebie jest porozumienie, empatia i szacunek?”

Dalsza nasza rozmowa potoczy się już w zależności od uzyskanych odpowiedzi, jednak jestem pewna, że potoczy się inaczej, niż gdybym o prawdziwe uczucia nie dopytała. Trzeci przykład mam taki…

„Czuję się nie na miejscu.”

Dla mnie jest to informacja o woli rozmówczyni bycia gdzieś indziej albo z kimś innym, niż w okolicznościach, o jakich myśli, mówiąc do mnie, „Czuję się nie na miejscu” W takim zdaniu nie słyszę nic o uczuciach wprost i nie wiem, jak ta osoba czuje się w tej chwili.

To, co mogę zrobić, to dopytać, „Czy to znaczy, że jesteś skrępowana, niepewna, spięta, zdegustowana? Jest tak, bo potrzebujesz pewności, akceptacji, swobody?”

Dalsza rozmowa zależy już od uzyskanych lub nie odpowiedzi, jednak przy szczerym dzieleniu się uczuciami, potoczy się inaczej, niż gdybyśmy je pominęły. I co o tym sądzisz? Jeśli pomyślałaś… „No dobrze, to ma nawet jakiś sens, tylko…

Jak nauczyć się odróżniania uczuć prawdziwych od uczuć rzekomych, czyli myśli na ich temat?


To już Ci mówię, że możesz zrobić to na przykład tak:

1. Odpowiedz sobie na pytanie, „Jak się teraz czuję?”

2. Odpowiedź zapisz na kartce.

3. Słowa zapisane na kartce przełóż na mowę ciała i pokaż sobie przed lustrem to, jak się teraz czujesz w taki sposób, żeby ktoś patrząc na Twoje odbicie w lustrze, odgadł, jak się teraz masz? Trochę taki kalambur z samą sobą.

4. I teraz sprawdź, czy możesz uprościć tę swoją pantomimę jeszcze bardziej. Jeśli tak, to zrób to i rób to tak długo, jak się da, tak, jak w matematyce, jak rozwiązujesz zadanie na ułamki zwykłe, wynik skracasz do najprostszej formy.

Jeśli to, co pokazujesz teraz, możesz wciąż nazwać słowami, które chwilę temu zapisałaś na kartce, to jest duża szansa, że opisałaś uczucie prawdziwe, a jeśli masz ochotę zmienić zapis na inny, to prawdopodobnie w pierwszej wersji użyłaś uczucia rzekomego, czyli myśli na temat tego, co czujesz.


Jak zrobić to jeszcze prościej?


Kiedy opisujesz, to jak się czujesz i nazywasz swoje uczucia, to od razu sprawdzaj, gdzie i jak to rezonuje w Twoim ciele. Jeśli jesteś w stanie pokazać, gdzie czujesz, to, o czym mówisz, to jestem pewna, że mówisz o swoich prawdziwych uczuciach.

A jeśli nie, to prawdopodobnie jesteś na drodze do ich poszukiwania i idąc za swoją opowieścią dalej, jak po nitce do kłębka, na pewno je znajdziesz…

A teraz spróbujemy to rozróżnić na jeszcze inny sposób. Co mi odpowiesz, gdy zapytam, „Skąd wiesz, że jesteś smutna? Jak to czujesz w ciele? Skąd wiesz, że jesteś rozentuzjazmowana? Jak to czujesz w ciele?” A jak w swoim ciele czujesz, „Czuję się zignorowana”?

Sądzę, że to będzie raczej tak, że gdy myślisz o sobie, że jesteś ignorowana, to jesteś smutna, rozgoryczona, rozżalona, zniechęcona albo rozzłoszczona. Widzisz różnicę? To była krótka, choć niezwykła podróż po uczuciach prawdziwych i rzekomych, za którą Ci dziękuję, i po której zalecam Ci spacer!

Prawdziwy, rzeczywisty spacer w deszczu, w śniegu, no nie wiem, jaka tam teraz jest u Ciebie pogoda. No dobrze, jeśli jest plucha, że psa byś nie wypuściła, to wymocz sobie stopy w misce ze słoną wodą, poproś o masaż, albo zrób jeszcze coś innego, co pozwoli Ci poczuć swoje ciało pełną parą.


Serdecznie pozdrawiam

 Aga – Twoja przewodniczka po relacji ze sobą