Priorytet rodzicielski.

Wszystko jest najważniejsze! To, że dziecko nie mówi i to, że nie je i to, że się nie bawi i, że…
Tak często z tych powodów serce ściska smutek i żal. Łapie pustka, bezsilność, zmęczenie, a i nierzadko iskrzący gniew.

Jak wyjść z tej huśtawki emocjonalnej i spokojnie dziecku torować drogę NAPRZÓD?

Od czego zacząć? Bo przecież nie da się, z równą dociekliwością, wszystkim zająć się naraz.

Współpraca podążająca.

Wzajemna troska o rzeczywiste potrzeby osób zaangażowanych w proces wspierania dziecka, ma dla mnie niezwykły sens.

I nie mówię, że będzie łatwo, gładko, że wszystko pójdzie jak po sznurku. Ale, że będzie niezwykle prawdziwie. Wyjątkowo i jedyne w swoim rodzaju. I choć wiem, że takie podejście jest w pewnym stopniu nowatorskie. Potrzebuje odwagi, uwagi, czasu, wysiłku, cierpliwości, wyrozumiałości i życzliwości, głęboko w nie wierzę.

Chcę bo potrzebuję.

“Nawet kiedy jestem przygnieciona/y przeciwnościami i trudnymi emocjami, chcę brać pełną odpowiedzialność za moje uczucia, moje zachowanie, moje życie. Jeśli zauważę, że oddaję swoją moc innym ludziom czy większym siłom albo postrzegam ją przez pryzmat mojej przeszłości lub etykiet, jakie sobie nadaję, chcę szukać wsparcia, by odnaleźć w sobie moc dokonywania wyborów i żyć w zgodzie z moimi pragnieniami, a także prosić o to, czego chcę.” Miki Kashtan