Usłyszeć, by Zrozumieć

Jak rozmawiać bez płaczu, krzyku i zgrzytania zębami?

Jak rozmawiać bez płaczu, krzyku i zgrzytania zębami, albo…

Jak rozmawiać w taki sposób, żeby mieć w sobie więcej spokoju, cierpliwości i energii?

Czy to byłoby dla Ciebie interesujące?

Jeśli tak, to proponuję spojrzeć na swój sposób komunikowania się z innymi jak na ogród. Bo komunikacja dokładnie tak, jak przydomowa zieleń wymaga:

  • uważności,
  • codziennej pielęgnacji,
  • doglądania,
  • szczególnego rodzaju troski i…
  • sezonowego, gruntownego przeglądu.

A do tego, powiem Ci, że sposób, w jaki dogadujemy się z innymi, mieści się w jednym pudełku. Zastanawiasz się, jak to możliwe?

To już Ci mówię. To znaczy, że tak, jak pudełko ma sześć boków tak...

Umiejętności, jakie są nam potrzebne do pielęgnowania relacji wspierających, mają sześć filarów.

Dwa główne z nich, to:

1. Szczere, autentyczne i swobodne wyrażanie siebie i…

2. Głęboko współczujące słyszenie rozmówcy w dokładnie takim samym szczerym, autentycznym i swobodnym wyrażaniu siebie.

I to wszystko w atmosferze wzajemnego szacunku. Jednak, żeby tak było, to w każdym z tych filarów przechodzimy przez cztery mniejsze i robimy to, podróżując między nimi nieustannie w tę i z powrotem. I niech zgadnę, że właśnie poczułaś się tym już zmęczona?

Rozumiem, tylko, że ta zasada działa, nawet wtedy, kiedy w ogóle się nią nie zajmujemy. Tak się dzieje, bo jako ludzie, w każdej chwili w ciągu dnia, odbieramy sygnały od innych i reagujemy na to, co widzimy, słyszymy, czujemy nosem i czego dotykamy przez skórę.

Jesteśmy w tym aktywni tak, jak regulator napięcia z termostatem podłączony na stałe do prądu. I wyobrażam sobie, że jak to czytasz, to kiwasz głową, mówiąc, no przecież to jest oczywiste! No tak! Dokładnie tak, tylko, że w praktyce jak się okazuje, z czym się prawdopodobnie ze mną zgadzasz, już takie łatwe nie jest.

A mi chodzi o to, żebyś od teraz miała świadomość swoich możliwości budowania relacji, bo to daje Ci szansę wzmocnienia tego, czego w nich naprawdę potrzebujesz. I teraz, kiedy już znasz dwa...

Dwa duże filary Komunikacji Serca

Czyli autentyczne wyrażanie siebie i współczujące słyszenie drugiego, powiem Ci, o czterech mniejszych. Jednak, chcę, żeby było jasne, że absolutnie każdy z nich z osobna, jak i wszystkie razem, są tak samo ważne, bo działają jak system naczyń połączonych.

Dlatego, żeby komunikacja hulała jak goście na góralskim weselu, to brane pod uwagę muszą być za każdym razem wszystkie naraz. I żebyś już wiedziała, jakie są te mniejsze filary, to od razu piszę, że są nimi:

  • obserwacja,
  • uczucia,
  • potrzeby i...
  • prośby.

I pomyśl, proszę o nich przez chwilę jak o krokach do tańca, którym od teraz stanie się dla Ciebie każda rozmowa, o której tak zdecydujesz. Jednak zanim nabierzesz w tym wprawy, to na początku każdego z nich uczysz się oddzielnie tak, jak języka obcego. I wtedy masz dwie opcje do wyboru.

Bo albo zaczynasz od zasad gramatyki, czyli poznania technicznego schematu, pomagającego trzymać się specyfiki każdego z nich. I możesz to zrobić przy pomocy książek, słuchowisk, albo programów rozwojowych. Albo zaczynasz od swoich wyzwań życiowych i przyglądasz się im przez pryzmat kolejnych kroków Komunikacji Serca, tylko tutaj potrzebujesz przewodnika.

W każdym razie, w obu tych ścieżkach, po etapie wstępnym przychodzi czas na realne wprawki w empatycznym mówieniu i empatycznym słuchaniu, a zaraz potem na coraz trudniejsze zadania i tak, aż do uzyskania pełnej swobody i płynności.

Tylko pamiętaj, proszę, że z komunikacją jest jak z ogrodem i na efekty czasem trzeba, a jednocześnie warto poczekać. I to, dlatego tak ważna jest cierpliwość, wyrozumiałość i działanie małymi krokami, wytrwale każdego dnia.

Bo tak jak dziecko nie nauczy się chodzić bez wielu prób, tak naukowiec bez błędów nie wymyśli nowego rozwiązania.

OGRÓD

A teraz sama powiedz, czy to nie jest oczywiste, że budowanie relacji z innymi zaczynamy od budowania relacji z samą sobą i dla jakich dobrych powodów o tym zapominamy?

Czy jest tak, bo mamy w sobie ogrom hojności i lubimy przyczyniać się do dobra innych? A może jest tak, bo tak się tego nauczyłyśmy i nawet nie wiemy, że może być inaczej? A może przyczyna jest jeszcze gdzie indziej? W każdym razie swoje przyzwyczajenia a w nich nawyki językowe, możemy zmieniać, nawet jeśli nie wchodzą nam jak kaszka z malinami od kochanej babci, ani nie dzieje się to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Jednak, kiedy tak już się stanie, to satysfakcja unosi nas poza orbitę dotąd znanej sobie dumy. I jestem pewna, że masz co najmniej jedno takie wspomnienie, jeśli chodzi o budowanie swoich nawyków. Zgadza się?

A teraz pomyśl, że język, którego używasz, na co dzień, określa Twoją rzeczywistość i to nie tylko dalekosiężną, co szczególnie tę, która otacza Cię tu i teraz i to na poziomie spontanicznych rozmów, sprzeczek, albo podczas szukania rozwiązań. Dlatego tym bardziej warto zadbać o to, co mówisz i w jaki sposób to robisz tak, żeby budować relacje, które wspierają. Choć oczywiście, decyzja należy do Ciebie. W każdym razie...

Pierwszym krokiem, który prowadzi nas do porozumienia ze sobą i z innymi jest mówienie językiem faktów.

Czyli dokonywanie obserwacji. I polega ono na tym, że opisujemy swoje wrażenia w taki sposób, że nikt nie może powiedzieć: „To nieprawda!” I co to dokładnie oznacza? Zróbmy ćwiczenie. Popatrz, proszę na poniższe zdjęcie i powiedz, a jeszcze lepiej napisz sobie, „Co widzisz?”

stokrotka

Teraz pokaż tę samą fotografię komuś innemu i zapytaj, co widzi albo poproś o zapisanie tego na kartce. Potem wymieńcie się opisami i sprawdźcie, czy pod tym, co czytacie podpisalibyście się słowami: „Tak. To prawda! Zgadzam się.”? Bo może jest tak, że są tam określenia, które wymagają uzupełnienia i wzajemnie dopytujecie się, co ktoś dokładnie miał na myśli. Jeśli tak, to znaczy, że w opisie są interpretacje. I wszystko z nimi jest w porządku, co najmniej dopóki sytuacja nie budzi silnych emocji.

Jednak nauka mówienia faktami zaczyna się już tutaj i warto poćwiczyć ją po to, żeby w sytuacjach, które wymagają wspólnych ustaleń, zrobić to szybko, bo wtedy oszczędzasz czas i energię. W innym razie poświęcasz je na wyjaśnienia, dojaśnienia i ustalenia, o co tak naprawdę chodzi? A w napięciu o zapętlenie myślowe, a już tym bardziej o powiedzenie tak zwanych „za szybkich” słów, to już w ogóle nie jest trudno, prawda?

To teraz zróbmy drugie ćwiczenie. Spójrz na poniższe zdjęcie i powiedz, co widzisz?

brzoskwinie

A teraz pomyśl, że Twoją wypowiedź słyszy zewnętrzny obserwator i jak sądzisz, czy powiedziałby, „To nieprawda!”? Jeśli nie, to gratuluję, bo to znaczy, że mówisz językiem faktów, i że od razu wiadomo, co konkretnie masz na myśli. I teraz chodźmy dalej. Popatrz na zdjęcie poniżej i co na nim widzisz? Najlepiej opisz to na kartce i zrób to bez analizowania i zastanawiania się, czyli napisz, proszę maksymalnie pięć zdań, jakie przychodzą Ci do głowy jako pierwsze. Możemy tak się umówić?

scenka

I jak już to masz, to pomyśl, że Twój opis czyta zewnętrzny obserwator i odpowiedz sobie na pytanie, czy mógłby pod nim postawić pieczątkę: „Tak. To prawda!”? Jeśli nie, to warto poszukać słów i zwrotów, które są niejasne i je odkodować. I już tłumaczę, co mam na myśli. Powiedzmy, że jesteś w swoim mieszkaniu i rozmawiasz przez telefon z kimś, kto jest na obozie w lesie. I słyszysz: „Kurczę! Wiesz co? Ale u mnie jest ładna pogoda!”

Jak sądzisz, jakie jest prawdopodobieństwo, że po usłyszeniu „ładna pogoda” w Twojej głowie pojawi się to, co rozmówca chciał Ci przekazać, mówiąc „ładna pogoda”? Bo czy to oznacza, że tam gdzie jest, przed oczami ma bezchmurne niebo, czy raczej to, że jest trzydzieści stopni w cieniu, a może trzydzieści stopni w słońcu, a może jeszcze coś innego? Bo może jest tak, że przez ostatnie trzy dni padał deszcz, teraz przestał i co prawda jest jeszcze pochmurno, jednak dla niego to ładna pogoda, bo może wyjść z namiotu? Tego nie dowiesz się, jeśli określenie „ładna pogoda” zostanie nieodkodowane, czyli w formie interpretacji. Dam Ci jeszcze inny przykład.

> „Jesteś taka niezorganizowana!”

Pomyśl, po zaobserwowaniu, jakich czynności ktoś mógłby powiedzieć właśnie takie zdanie? Co widział albo słyszał, zanim powiedział: „Jesteś taka niezorganizowana!”? Oczywiście teraz zrobimy to hipotetycznie, bo nie znamy dokładnych okoliczności. A tak naprawdę takie zdanie może być interpretacją pasującą do wielu różnych okoliczności. To, co teraz jest ważne, to to, co Tobie przychodzi do głowy, jako pierwsze?

- Jaką sytuację mogłabyś z łatwością opisać takimi słowami: „Jesteś taka niezorganizowana!”?

Po zobaczeniu, czego albo po usłyszeniu, czego mogłabyś z łatwością powiedzieć „Jesteś taka niezorganizowana!”? Może jest tak, że przychodzą Ci do głowy różne sytuacje, to opisz sobie w myślach kilka różnych obserwacji.

> Jesteś taka niezorganizowana!

Co konkretnie musiałabym zrobić, albo powiedzieć, żebym usłyszała od Ciebie: „Jesteś taka niezorganizowana!”?

Jak dla mnie jedną z tak opisanych sytuacji, może być coś takiego, „Kiedy widzę na Twoim biurku dokumenty, książkę, kubek z kawą, lakier do paznokci i talerz z obiadem, to…” i tu zatrzymam dalszą wypowiedź, bo chcę, żebyś zwróciła uwagę na fakty, czyli na to, co daje się zaobserwować. Albo…

Inna sytuacja opisana przez „Jesteś taka niezorganizowana” mogłaby wyglądać tak, „Gdy usłyszałam od Ciebie »Dobra, to zrobimy to jutro, za kilka dni, albo kiedyś, to…«” i znów zatrzymam dalszą wypowiedź, bo chodzi mi o ujęcie samych faktów. Czy widzisz, na czym polega różnica między interpretowaniem a opisywaniem faktów?

Czy warto za każdym mówić aż tak obrazowo?

Różnie z tym jest i na pewno zależy od tego, czy chcesz, coś z kimś ustalić, czy podzielić się swoimi wrażeniami. W tym drugim przypadku, na pewno warto do swojej wypowiedzi dodać jeden z poniższych zwrotów:

  • Moim zdaniem...
  • Dla mnie to wygląda tak...
  • Ja widzę to tak...
  • W mojej opinii...
  • Uważam to i to...

Podsumowując:

Obserwacja to inaczej opisanie tego, co widzę, co słyszę, co czuję nosem i czego dotykam skórą w taki sposób, że zewnętrzny obserwator z łatwością to potwierdzi słowami: „Tak! To prawda!”

I teraz, jak już wiesz, co odróżnia obserwację od interpretacji, to zajmiemy się tym, co dokładnie skrywa się w interpretacjach i powoduje, że pomimo starań obu stron, rozmowa kończy się poczuciem, zamiast napełnienia, to pustki? Dzieje się tak, kiedy w tym, co myślimy i mówimy o kimś, albo o czymś, wpadamy w tak zwane…

Pułapki komunikacyjne

Jest ich całkiem sporo i poniżej pokażę Ci trzy, które moim zdaniem są najbardziej powszechne, czyli uogólnienia, porównania i oceny. Wiem, że jeśli zrezygnujesz z ich używania, to zyskasz minuty, które w przeciwnym razie poświęciłabyś na niekończące się wyjaśnienia i zaoszczędzisz ogrom energii, potrzebnej przy tym na radzenie sobie z napięciem, irytacją albo rozżaleniem. Co prawda, niewykluczone, że po przeczytaniu tego materiału porzucisz wizję wymarzonej randki, na której z Twoich ust pada upragnione: „Och! Nie mów, że usłyszałeś, o czym pomyślałam”, bo…

To nie ma prawa się wydarzyć!

Niestety, żeby nie wiem, jak bardzo było to romantyczne, to nikt w naszej głowie nie siedzi i nie może wiedzieć, co w niej mamy. Też mi przykro! Dlatego tym bardziej, jeśli jesteś na to gotowa, to zachęcam Cię do obserwowania swoich myśli i słów pod kątem używania pierwszej pułapki językowej, jaką są…

Uogólnienia.

I teraz sprawdź, radykalnie szczerze przed sobą, czy znajomo dla Ciebie brzmią, takie słowa, jak…

  • Nigdy
  • Jak zwykle
  • Zawsze
  • Znowu
  • Ciągle
  • Nic
  • Wszystko

To znaczy, pytam o to, czy używasz ich, na co dzień? A dokładnie ile razy średnio w ciągu dnia i mówiąc, do kogo, robisz to najczęściej? Jeśli odpowiedź brzmi: „O jak bardzo znajomo”, to…

Pomyśl, że uogólnienia, których używasz, są jak zestaw worków na Twoich plecach, do których za każdym razem, kiedy je stosujesz, wpada kamień o wadzie pięciu kilogramów. Aha! Potrafi zaboleć, jednak jest sposób na to, żeby tego uniknąć. Wystarczy, że zanim wypowiesz dowolne uogólnienie, to zamienisz je na informację. I już Ci mówię jak?

Zanim użyjesz uogólnienia, jednego z podanych wyżej albo innego, bo jest ich więcej, to najpierw wyjaśnij sobie w myślach, w swojej głowie, o co Ci tak naprawdę chodzi, odpowiadając na dwa pytania:

  1. Co konkretnie mam na myśli?
  2. Jak często to się zdarza?
prezenty

W ten sposób, zamiast sobie dokładać ciężaru, to dajesz relacji prezent i dam Ci na to przykład:

> I znowu nic nie zrobiłam!

Co w tej wypowiedzi oznaczają słowa „znowu” i „nic”? Co dokładnie masz na myśli, mówiąc „Znowu nic”? Zobaczmy, co tu może się skrywać? Jeśli przyjąć, że uogólnienie „znowu nic” to opis wybranego kawałka rzeczywistości, konkretnego kawałka rzeczywistości, to tak uczciwie sama przed sobą powiedz, jakie zdarzenie, o którym nikt nie może powiedzieć „To nieprawda!”, masz na myśli, ile razy to się wydarzyło i w jakim odcinku czasowym?

Gdyby te elementy doprecyzować, to mogłoby to brzmieć na przykład tak, „Gdy… Dochodzi 20:00 i nie zrobiłam jednego z trzech zadań wyznaczonych na dzisiaj, to…” I tutaj zatrzymam dalszą wypowiedź, bo chcę, żebyś zobaczyła konkret, który przed chwilą był opisany słowami „znowu” i „nic”. Jeśli zależy Ci na byciu zrozumianą, to jasność w rozmowie da Ci właśnie mówienie faktami, bo wtedy dokładnie wiadomo, co masz na myśli. A w powyższym przykładzie, czego nie zrobiłaś i w jakim czasie? Pełna wypowiedź porozumieniowa mogłaby brzmieć tak:

Gdy

Dochodzi 20:00 i nie zrobiłam jednego z trzech zadań wyznaczonych na dzisiaj, to

Czuję się strapiona i zmobilizowana, bo

Zależy mi na planowaniu działań w kontakcie z rzeczywistością i na dotrzymywaniu umów ze sobą, dlatego

Planując trzy zadania na jutro, przy każdym z nich dopiszę dodatkowo trzy czynności, jakie wykonam, żeby je zrealizować.”

Czy Twoim zdaniem, takie doprecyzowanie myśli oszczędza energię i zwiększa szansę na konstruktywne działanie? Dam Ci jeszcze jeden przykład:

> Ja to zawsze coś rozleję!

Tylko, co masz na myśli, mówiąc słowa „zawsze” i „coś”? Gdyby doprecyzować, co dokładnie się wydarzyło i w jakim czasie, to mogłoby brzmieć to tak, ”Gdy... Właśnie trąciłam łokciem dzbanek z sokiem i sok rozlał się na obrus…” I tu zatrzymam dalszą wypowiedź, bo chcę, żebyś zwróciła uwagę, na to, jaka jest obserwacja sytuacji, dzięki której wiem, o czym mówisz, czyli, w jaki sposób uogólnienie zostało odkodowane? Pełna wypowiedź porozumieniowa mogłaby brzmieć tak…

Gdy...

Właśnie trąciłam łokciem dzbanek z sokiem i sok rozlał się na obrus, to

Jestem cała zdębiała i przejęta, bo

Ważna dla mnie jest harmonia i piękno, dlatego

Wymieniam brudny obrus na czysty natychmiast!”

I teraz możliwe, że Cię zaskoczę, bo uogólnienia tak naprawdę są naszymi sprzymierzeńcami. Jak to, zapytasz? Tak jest, bo wspierają nas w procesach myślowego zbierania i porządkowania zdarzeń, w jakich bierzemy udział, na co dzień. Pomagają nam je poukładać i skatalogować. A dodatkowo uogólnienia chronią nas w sytuacjach trudnych, kiedy wolimy uniknąć przeżywania nieprzyjemnych uczuć.

To, co jest istotne, to świadome decydowanie o tym, kiedy używamy uogólnień, a kiedy od razu sprawdzamy, jakie uczucia i potrzeby za nimi stoją i co w związku z tym postanawiamy zrobić? I teraz przejdźmy do drugiej pułapki komunikacyjnej, jaką są…

Porównania.

Zacznijmy od tego, czym porównania są i jak to się dzieje, że nieujarzmione całkiem dobrze osłabiają nam skrzydła do działania. Zastanawiałaś się kiedyś, jak często w codziennym życiu towarzyszą Ci porównania i skąd się biorą?

Porównywanie to zestawianie dwóch elementów obok siebie i opisywanie ich pod kątem podobieństw lub różnic.

Jeśli chodzi o nas, to w języku codziennym stosujemy dwa rodzaje porównań.

<> Jednym z nich jest porównywanie siebie do kogoś, czyli uważanie siebie „za jakąś”, na przykład: „Jestem za mało zorganizowana. Jestem za smutna, za wesoła, za chuda, za gruba”, albo uważanie siebie za „nie dość jakąś”, na przykład: „Jestem nie dość sympatyczna, nie dość wesoła, nie dość szczupła, nie dość zdolna.”

<> Drugim rodzajem porównań jest porównywanie siebie do siebie sprzed chwili, czyli dostrzeganie i docenianie swoich postępów i sukcesów, które osiągnęłyśmy w stosunku do tego, co było chwilę wcześniej.

O porównaniach możesz pomyśleć jak o akumulatorze swojej odwagi, który doładowujesz i dodajesz mu mocy albo go osłabiasz. Gdy porównujesz siebie do kogoś, to moc sobie odbierasz, a gdy dostrzegasz swoje osiągnięcia, też te najmniejsze, to akumulator swojej odwagi zdecydowanie wzmacniasz.

paw

To teraz poćwiczmy doładowywanie akumulatora odwagi. I dam Ci na to cztery przykłady docenienia samej siebie, czyli dawania sobie empatii świętującej. Pierwszy przykład mam taki:

> Gdy właśnie w kursie języka angielskiego skończyłam ostatnią z trzydziestu lekcji, to jestem trochę zmęczona, a jednocześnie szczęśliwa i dumna, bo ważny dla mnie jest rozwój i sensowne wydatkowanie własnej energii, a dodatkowo wiem, że teraz mam szansę na nowe zlecenie, dlatego jestem sobie wdzięczna, za to, że przez ostatni miesiąc każdego dnia przez czterdzieści pięć minut siadałam przed komputerem i uczyłam się i postanawiam świętować to porcją lodów z malinami, na które wybiorę się jutro o 18: 00 do kawiarni „Słodki Smak”. Drugi przykład:

> Gdy stoję przed kamerą i nagrywam ostatni z dwunastu wideo-postów na temat komunikacji empatycznej, to jestem trochę zmęczona i jednocześnie głęboko wzruszona, bo ważny dla mnie jest rozwój, odwaga i moc, dlatego jestem sobie wdzięczna, że przez ostatnie dziesięć dni, co rano wyciągałam kamerę i nagrywałam kolejne materiały i chcę to świętować wyjściem do kina z przyjaciółką, dlatego zaraz do niej zadzwonię, żeby się umówić. Trzeci przykład:

> Gdy myślę o tym, że wczoraj złożyłam wypowiedzenie z pracy, to czuję ulgę i radość, bo ważna dla mnie jest praca w zgodzie z własnymi wartościami, dlatego dziękuję sobie, że to zrobiłam. I ostatni przykład:

> Gdy stoję przed dopiero, co skończonym obrazem, to czuję się uniesiona, uskrzydlona i zmęczona, bo ważna dla mnie jest swobodna ekspresja siebie i piękno, dlatego dziękuję sobie, że ten obraz namalowałam i od razu idę do kuchni, zrobić koktajl jagodowy, a zaraz potem wezmę gorącą kąpiel.

Zachęcam Cię do obserwowania swoich myśli i słów pod kątem używania porównań. Sprawdź, czy i ile razy to się wydarza w ciągu dnia i w stosunku, do kogo robisz to najczęściej, a potem zdecyduj, czy chcesz, żeby tak było dalej?

Porównania to nawyk językowy.

A nawyk, jak to nawyk, można go zmienić, choć bez wątpienia wymaga trochę czasu i wyrozumiałości dla samej siebie. Jednak, po to tu właśnie się spotkałyśmy, prawda?

Cdn.

Aga - Twoja przewodniczka po relacji ze sobą

Aga

Z mojej strony na dzisiaj to wszystko. Serdecznie dziękuję, że tu ze mną jesteś i jeśli przychodzi Ci do głowy jedna osoba, której ten materiał mógłby się przydać, to prześlij, proszę link >>> https://uslyszecbyzrozumiec.pl/jak-rozmawiac-bez-placzu-krzyku-i-zgrzytania-zebami/

A jeśli masz jeszcze chwilę i ochotę odpowiedzieć mi na jedno pytanie, to kliknij, proszę TUTAJ >>>